Tuczące śmieci
Żyjemy w czasach, kiedy najważniejszy stał się pośpiech. Szybkość stała się wyznacznikiem stylu i jakości życia, synonimem nowoczesności i podstawową cechą miasta. Tendencja ta odbija się również w jedzeniu. Nie ważne, co i gdzie jemy, byle tylko nie trzeba było stać w kolejkach, marnować czasu na przygotowywanie posiłków czy dało się wziąć na wynos. Niestety, na tendencja nie oznacza nic dobrego dla naszego zdrowia. Im szybsze tempo życia, tym więcej problemów z organizmem. Dawniej ludzie rozumieli, że jedzenie należy szanować, ponieważ staje się później częścią nas samych. A nikt przecież nie chciałby mieć w sobie nic paskudnego i szkodliwego. Jednak postępują tak nie tylko dorośli, ale i dzieci, które muszą przecież z czegoś czerpać wzorce. Niestety, w tym przypadku te najgorsze. Rodzice wolą dać dziecku pieniądze niż przygotować mu kanapki do szkoły czy zrobić pełnowartościowy obiad. Jak działają takie śmieci na organizm? Wystarczy jeść w ten sposób przez dłuższy czas, by zauważyć rezultaty – dziecko robi się ociężałe, tyje, szybciej choruje (brak wartości odżywczych w jedzeniu, tak zwane fast foody), zaczyna mieć problemy z cerą, włosami (szybciej się przetłuszczają), skóra staje się matowa. Potem dochodzą problemy zdrowotne – poza otyłością można w późniejszym wieku nabawić się zawałów i raka. Dlatego obowiązkiem każdego rodzica jest przygotowywanie pełnowartościowych posiłków swoim dzieciom. Nawet jeśli prowadzą intensywne życie zawodowe, powinni znaleźć chwilę czasu dla swoich dzieci. Wspólny posiłek pomoże również zacieśnić więzy rodzinne i spotykać się choćby od czasu do czasu na czymś przyjemnym – choćby i jedzeniu.